Oto trzy siostrzyczki - matrioszki, wykonane z zimnego, skrzypiącego śniegu, brrrr! Takiego, na jaki uwielbiam patrzeć (ale przez okno, owinięta w ciepły koc, z kubkiem kakao w dłoni).


Już nie mogę się doczekać ubierania choinki!






















Przy okazji mogę się pochwalić śliczną, romantyczną sukienką, jaką ostatnio uszyłam... Słowo daję, lepiej dopasowanych butów plażowych nie mieliśmy...
Życzę wszystkim równie pięknej pogody!













Zrobiłam też małą torebeczkę na kartę:
Zamknięcie na superprofesjonalny suwak:
A teraz bardzo proszę wszystkich o nowe pomysły - czemu koniecznie muszę uszyć jeszcze jedną torbę?

