Całe szczęście, że można w nim zobaczyć czasem takie miłe obrazki:

Tylko dlatego jest ostatecznie akceptowalny...
Idę sprzątać!







Ma już cztery miesiące i jest nieco mniejsze od lalki mojej pierwszej pociechy. I już wiemy, że to chłopiec! Nowe i jakże trudne wyzwanie dla mnie (jak można uszyć coś, co nie ma falbanek i nie jest różowe ???) i dla tatusia (będzie musiał nauczyć się kopać piłkę :)
Jesteśmy wszyscy bardzo szczęśliwi! I mamy nadzieję, że okres zmęczenia, lenistwa i zaniku sił (wy)twórczych mamy już za sobą...
Miłego wieczora życzę wszystkim!


Taaak, to możliwe, że jestem ciut dziecinna...
Bardzo miło spędziliśmy czas w Polsce. Zaraz po przyjeździe ubraliśmy choinkę (po raz drugi w tym roku!):
Później chodziłyśmy z wizytami i oglądaliśmy fantastyczną twórczość mamy jednej z naszych koleżanek – haft krzyżykowy:
Poszliśmy też do oceanarium popatrzeć na niezwykłe ryby:
Pospacerowaliśmy też po świątecznej Warszawie:
I pobawiliśmy się w (skąpym) śniegu:
Nie próżnowałam też szyciowo, ale efektami pochwalę się jutro.
Następna wizyta dopiero we wrześniu... Trochę nam smutno, jedyną pociechą jest rychła wizyta Dziadków u nas!
Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!
Fantastyczna książka. Wiem, że Lalka ma już prawie trzy lata (a na długość cztery), ale TAKIE śliczne tam rzeczy... Więc ją kupiłam, powiedzmy, służbowo ;)
A później zajrzałam jeszcze do sklepu szmacianego, w którym jest dział materiałów na wagę. Jakie śliczności tam znalazłam! (w sumie zawsze znajduję...) I jakie tanie! Pełnia szczęścia. Teraz pozostaje mi tylko szyć ;)
Ale mieliśmy dzień! Nie dość, że wczoraj przyszła od moich Rodziców paczka pełna cudów, czyli książek – głównie klasyki literatury dziecięcej (i młodzieżowej – to dla mnie...) i w efekcie nie chce mi się pracować, wolałabym poczytać...
...oraz śliczne materiały – haftowany, przytulnie szary flausz (na sukienkę), oraz matowa satyna z welurowymi chryzantemami w tonacji jesiennej (na spódnicę)...
...to jeszcze dziś mieliśmy super imprezę bożonarodzeniową. Szkoda, że zapomniałam wziąć na nią aparatu... Najpierw śpiewał, tańczył i żonglował człowiek – orkiestra, a później przyszedł Święty Mikołaj (Lalka nie chciała go pocałować, ale sama dostała buziaka) i rozdawał prezenty.
Przyznam, że nie jestem wielką fanką zabawek tzw. dla dziewczynek, a na widok Barbie mam dreszcze. Dzidzia, za namową swojej mamy, dostała więc o to:
Wydaje się być zadowolona.
Poza tym klientka przyszła odebrać ręczniki i łapki do mycia, które dla Niej zrobiłam, to mogę pokazać:
Miłego dnia!
Zimno. Mokro. Zima nadchodzi wielkimi krokami. Nic, tylko zagrzebać się w ciepłej pościeli z dobrą książką i kubkiem kakao do towarzystwa.
Ale pracować trzeba, zwłaszcza, że w przyszłym miesiącu chciałabym otworzyć mój mały butik internetowy. Dla poprawy humoru posadziłam pięć milionów bratków:
Jak je widzę przez okno mojej pracowni, to od razu chce mi się robić WSZYSTKO!
Chociaż są tacy, którzy na myśl o zimie się cieszą:
Ten po prawej to bałwanek, po lewej jego twórczyni.
Bardzo miłego dnia !!!