Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cała reszta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cała reszta. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 marca 2009

Bałagan

Nie znoszę bałaganu. Jest estetyczny inaczej i wprowadza zament w głowie. Niestety, jest w moim domu stale obecny. Po części wynika to z mojego kompletnego braku sprzątaniowych kompetencji, a po części z tego, że pogłowie bałaganiarzy dwukrotnie przewyższa u nas pogłowie sprzątających. Ja należę do obydwu grup :)

Całe szczęście, że można w nim zobaczyć czasem takie miłe obrazki:



Tylko dlatego jest ostatecznie akceptowalny...

Idę sprzątać!

wtorek, 8 lipca 2008

Niepogoda

Kontynuujemy zwiedzanie Kaju Basków. Tutaj nawet jak jest brzydko, to jest ładnie :) Zrobiłam straszną ilość zdjęć i nie mogłam się zdecydować które Wam pokazać, więc pokazuję za dużo, wybaczcie...

Mauléon - mieścina mała i prawie bezludna, ale uroczna wielce:







Nadal Biarritz - piękne i na pewno jeszcze nie raz będę je pokazywała:







Tyle na dzisiaj. Należy się spodziewać następnej porcji w najbliższym czasie :)

czwartek, 3 lipca 2008

Dzieje się, dzieje... (część 3)

Ogólnie się dzieje! Na wakacjach jesteśmy. Tradycyjnie w Kraju Basków, kraju oszałamiających hortensji (zielenieję z zazdrości)...



...sennych kotów...


...i widoków tak pięknych, że aż kiczowatych :)





Pozdrowienia wakacyjne! I relacji cdn...


niedziela, 29 czerwca 2008

Na nowo...

Taaak, wiem, miałam dłuższą przerwę we wpisach do bloga, ale mam dobre wytłumaczenie! Oto ono:

Ma już cztery miesiące i jest nieco mniejsze od lalki mojej pierwszej pociechy. I już wiemy, że to chłopiec! Nowe i jakże trudne wyzwanie dla mnie (jak można uszyć coś, co nie ma falbanek i nie jest różowe ???) i dla tatusia (będzie musiał nauczyć się kopać piłkę :)

Jesteśmy wszyscy bardzo szczęśliwi! I mamy nadzieję, że okres zmęczenia, lenistwa i zaniku sił (wy)twórczych mamy już za sobą...

Miłego wieczora życzę wszystkim!

czwartek, 20 marca 2008

Chrzan

Tak tak, ja tam tylko po chrzan pojechałam. To jedyne miejsce, gdzie można go dostac. A że powszechnie wiadomo, że Wielkanoc bez chrzanu jest do chrzanu, to pojechałam.

A że sklep z tymi fantastycznymi materiałami na wagę jest tuż obok, to tylko i wyłącznie zbieg okoliczności. Ale szczęśliwy, sami patrzcie co znalazłam:


Konewka też z dzisiejszych łowów, ale z innego sklepu ;)

Najbardziej podoba mi się ten na samym dole, bardzo japońskawy w stylu. A ten na górze to prawdopodobnie prawdziwe Liberty, tylko za 2, a nie 25 euro za metr ;-D


Te dwie szmatki już niedługo zamienią się w ekologiczne torby na zakupy, składane w małą kostkę i wkładane we własną, osobistą kieszonkę. Mają być sympatycznym wymiennikiem dla toreb plastikowych.

Dla wiadomości niektórych: zdjęcia zrobiłam na desce do prasowania, żeby jeszcze raz podkreślić ogromną wielofunkcyjnaść tego narzędzia ;)

Pozdrawiam wszystkich i miłego dnia życzę!

sobota, 16 lutego 2008

Różności

Oto moja duma i radość ;)

A to, zgodnie z zamówieniem, pomarańczowa sukienka na modelce i od tyłu ;) Taka dziwna poza, bo modelka ćwiczyła piruety.

A to już niedługo będzie sałata:

No i jak tu się nie cieszyć z TAK pięknego dnia?

środa, 13 lutego 2008

Dobra organizacja

Dobrze się zorganizować... Jak to trudno! W ramach samopomocy zrobiłam sobie zabawkę typu przedszkolnego. Śliczną tablicę z ładnymi literkami i obrazkami, żeby się wynagrodzić za dobrze przepracowany dzień.

Taaak, to możliwe, że jestem ciut dziecinna...

czwartek, 10 stycznia 2008

Witamy w Nowym Roku

Wróciliśmy! Cali, ale nie do końca zdrowi – Lalka złapała grypę żołądkową na dzień przed wyjazdem, w związku z czym pobyt u Dziadków przedłużył się o kilka dni. A teraz coś czuje, że i mnie bierze, złapałam prątka od dzidzi...

Bardzo miło spędziliśmy czas w Polsce. Zaraz po przyjeździe ubraliśmy choinkę (po raz drugi w tym roku!):

Później chodziłyśmy z wizytami i oglądaliśmy fantastyczną twórczość mamy jednej z naszych koleżanek – haft krzyżykowy:

Poszliśmy też do oceanarium popatrzeć na niezwykłe ryby:

Pospacerowaliśmy też po świątecznej Warszawie:

I pobawiliśmy się w (skąpym) śniegu:

Nie próżnowałam też szyciowo, ale efektami pochwalę się jutro.

Następna wizyta dopiero we wrześniu... Trochę nam smutno, jedyną pociechą jest rychła wizyta Dziadków u nas!


Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!

niedziela, 9 grudnia 2007

Łowy

Bo tego, co się wczoraj działo, nie można nazwać po prostu „zakupami”... Ewentualnie mogłaby jeszcze być „wolna amerykanka”. Zbity las ludzi i wózków doprowadził do szaleństwa tak, że obiecałam sobie nie chodzić po sklepach w soboty (przynajmniej do końca roku). W związku z tym postanowiłam poprawić sobie nieco humor. Z takim efektem:

Fantastyczna książka. Wiem, że Lalka ma już prawie trzy lata (a na długość cztery), ale TAKIE śliczne tam rzeczy... Więc ją kupiłam, powiedzmy, służbowo ;)

A później zajrzałam jeszcze do sklepu szmacianego, w którym jest dział materiałów na wagę. Jakie śliczności tam znalazłam! (w sumie zawsze znajduję...) I jakie tanie! Pełnia szczęścia. Teraz pozostaje mi tylko szyć ;)



Miłego wieczora życzę wszystkim!

Ps. Czy Wy to widzicie ??? ŻADNEJ różowej szmatki!

sobota, 1 grudnia 2007

Wigilia przeniesiona?

Ale mieliśmy dzień! Nie dość, że wczoraj przyszła od moich Rodziców paczka pełna cudów, czyli książek – głównie klasyki literatury dziecięcej (i młodzieżowej – to dla mnie...) i w efekcie nie chce mi się pracować, wolałabym poczytać...

...oraz śliczne materiały – haftowany, przytulnie szary flausz (na sukienkę), oraz matowa satyna z welurowymi chryzantemami w tonacji jesiennej (na spódnicę)...

...to jeszcze dziś mieliśmy super imprezę bożonarodzeniową. Szkoda, że zapomniałam wziąć na nią aparatu... Najpierw śpiewał, tańczył i żonglował człowiek – orkiestra, a później przyszedł Święty Mikołaj (Lalka nie chciała go pocałować, ale sama dostała buziaka) i rozdawał prezenty.

Przyznam, że nie jestem wielką fanką zabawek tzw. dla dziewczynek, a na widok Barbie mam dreszcze. Dzidzia, za namową swojej mamy, dostała więc o to:

Wydaje się być zadowolona.

Poza tym klientka przyszła odebrać ręczniki i łapki do mycia, które dla Niej zrobiłam, to mogę pokazać:

Miłego dnia!

piątek, 30 listopada 2007

Kto lubi zimę

Zimno. Mokro. Zima nadchodzi wielkimi krokami. Nic, tylko zagrzebać się w ciepłej pościeli z dobrą książką i kubkiem kakao do towarzystwa.

Ale pracować trzeba, zwłaszcza, że w przyszłym miesiącu chciałabym otworzyć mój mały butik internetowy. Dla poprawy humoru posadziłam pięć milionów bratków:

Jak je widzę przez okno mojej pracowni, to od razu chce mi się robić WSZYSTKO!

Chociaż są tacy, którzy na myśl o zimie się cieszą:

Ten po prawej to bałwanek, po lewej jego twórczyni.

Bardzo miłego dnia !!!